Pewnego dnia - gdym sześć godzin szukał książki, której bytności w swym pokoju byłem pewien - postanowiłem, że już najwyższy czas zmultiplikować ilość półek, potrzebnych by uporządkować wszystkie książki znajdujące się na regałach, w szafkach, torbach podróżnych, starych kufrach, pudłach i komódkach.
O ile dokonać postanowienia było łatwo, to wprowadzić ono w czyn już nie. Godzin spędzonych na przeszukiwaniu aukcji internetowych - wymierzaniu miejsc w pokoju; liczeniu półek; liczeniu pieniędzy &c. - policzyć w stanie nie jestem. Udało się jednak i zostałem szczęśliwym posiadaczem 16 mb. nowych półek. I teoretycznie moje problemy mogły się wtedy skończyć; mogłem wrzucić wszelkie książkowe zasoby w wolne miejsca, ale coś mnie tknęło, jakaś dziwna pożądliwość - postanowiłem poukładać książki kategoriami.
Z pewnymi było łatwo; z tymi, których emanacji jest więcej. I tak szybko ułożyłem książki związane z Półwyspem Iberyjskim; te o tematyce historyczno-teoretyczno-literackiej; lingwistyczne też otrzymały swoje miejsce; edytorskie; gramatyki i słowniki języków obcych; encyklopedie; słowniki języka polskiego; i, jak mawiają zromanizowani Germanie, last but not least książki potrzebne do pisania pracy dyplomowej.
Następnie odezwało się moje zboczenie wydawniczo-edytorskie; osobną półkę dostały jednolite serie wydawnicze - różne Czytelniki, PIWy, WLki itp. Przyznam, że ślicznie takie serie wyglądają na półce, z resztą w dużej mierze zbieram je tylko ze względów wydawniczo-edytorskich, a nie czytelniczych, o czym pewno kiedyś napiszę.
Resztę literatury pięknej ustawiłem alfabetycznie wg autorów i gdym już był gotów ustawiać pozostałe książki (trochę kategoriami, trochę nie), nadszedł kryzys. Spojrzałem na ślicznie poupychane książki na półkach, na te wszystkie kategorie, alfabetyczne ustawienia i naszło mnie straszne pytanie... a co, gdy dojdą nowe książki? W te ustawione nie wcisnę choćby gazetki, a co dopiero np. takie sześciuset stronicowe "Współczesne teorie przekładu"?
Nie wiem co teraz począć, może powinienem się zapisać na studia z bibliotekoznawstwa. Chęć efektywnego rozmieszczenia książek w swym mieszkaniu, to chyba wystarczający powód, by to studiować? Czy nie?...
wtorek, 2 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
